rybybezkitu

Szukaj
Idź do spisu treści

Menu główne

Żywcówka

Przygotowanie wędki na żywca.

Wędka i kołowrotek ten sam. Dodatkowo, do zmontowania zestawu potrzebujesz zwykłego spławika żywcowego, stałego ze styropianu, lub przelotowego. Ciężarka przelotowego, ciut lżejszego, niż wyporność spławika. Może być zwykła taśma ołowiana. Metalowego przyponu, może być wolframowy. Kotwicy, albo haka z oczkiem. Do spławika przelotowego potrzebujesz stopery.

Jeśli masz to wszystko przy sobie, to już na łowisku bardzo szybko przygotujesz prosty zestaw żywcowy. Wystarczy zamienić szpulę kołowrotka na tą z grubszą żyłką. Przewlec ją przez przelotki, założyć zwykły spławik żywcowy, następnie ciężarek, czy taśmę ołowianą. Do końca żyłki (wiązaniem jak wyżej), przywiązać przypon metalowy za krętlik. Do agrafki przy przyponie, przypiąć kotwiczkę, lub haczyk z oczkiem. Przypony metalowe na żywca mają być dłuższe. Kilka chwil i żywcówka jest gotowa. Wiązanie do oczka na samym dole.

Jeśli chcesz założyć spławik przelotowy, to po przeciągnięciu żyłki nawlekasz stoper. Za oczko spławik i następny stoper. Dolny stoper po to, by spławik nie spadał za nisko i nie plątał zestawu z ciężarkiem oraz żywcem. Odległość stopera od ciężarka ma być taka, by zwisający spławik był wyżej od obciążenia. Następnie zakładasz ciężarek, wiążesz przypon i zakładasz kotwiczkę. Ciężarek przelotowy. Mesz nawinąć na żyłkę kawałek taśmy ołowianej. Spławik wyważasz tak, by przypięty żywiec nie zatapiał go całkowicie. Obciążenie nie może być za małe, bo za dużą wyporność spławika może poczuć drapieżnik.

Wszystko musisz dostosować do siebie wielkością. Mały spławik, mały żywiec, mała kotwiczka. Lub odwrotnie. Jak duże, to też wszystko, ale bez przesady, nie łowisz sumów. Jeśli dasz za mały spławik, to zatopi go żywiec. Na wielką kotwiczkę nie zakładaj małego żywczyka.
Uzbrojenie żywca klik-klik.
Nowy regulamin obowiązuje. Żywca łowisz w tej samej wodzie co drapieżnika. Podobno by nie przenosić ewentualnych chorób ryb, z innych akwenów. Ale ty masz spławikówkę, więc jakąś płotkę lub kiełbia sobie złowisz. Wymiary ryb stosowanych na żywca obowiązują takie jak w regulaminie. Po braniu drapieżnika odczekujesz około 3min, czas by dobrze połknął żywca. Czas jest zależny od wielkości zastosowanego żywczyka, dłużej jak duży. Łowisz z otwartym kabłąkiem u kołowrotka, drapieżnik lubi ciągnąć zestaw dalej, niż zarzuciłeś spławik. Grunt na spławiku ustawiasz zazwyczaj tak, by był o jakiś metr mniejszy, niż głębokość wody.

Część druga.
W miarę wolnego czasu, postaram się rozwinąć, wszystkie cztery strony dla początkujących o bardziej zaawansowane porady. Na jednej wędce nigdy się nie kończy, a początkowe opisy, to malutki wstęp do wędkowania.

Jest jesień, więc to najwyższa pora wybrać się na drapieżnika. Takimi jak przedstawiłem, lub podobnymi zestawami na żywca, łowi szczupaki większość z nas, przez całe życie. Gdyby jednak ta metoda bardziej przypadła Ci do gustu, wtedy sprzęt musisz dostosować do warunków w których łowisz, konkretnych ryb drapieżnych i niektórych białych. A jest ich sporo. Żywczykiem możesz łowić okonie, szczupaki, sandacze, sumy, bolenie, węgorze, ale również niektóre ryby białe, takie jak klenie, jazie i brzany. Późną jesienią zdarzają się też wypadki złowienia tą metodą, dużych karpi. Podobno, większość ryb na starość, a szczególnie przed zimą, lubi zjeść inną rybkę. Dodatkowo łowienie w małych rzeczkach różni się od łowienia, w Wiśle czy Odrze, a jeszcze do tego dochodzą wody stojące, połowy z brzegu i ze środków pływających. Żywczyki też są różne, a każdy z nich inaczej zachowuje się w wodzie. Kiełb bije do dna, karaś lubi prowadzić zestaw równo, a płocie idą do powierzchni wody i nagminnie plątają zestawy. By to wszystko opisać dokładnie, musiałbym poświęcić masę czasu, bo materiału naprawdę jest sporo. Poza tym, co wędkarz, to inna opinia, więc na razie podpowiem jak łowić drapieżniki, ciut wygodniej i skuteczniej. Pierwsza część porady dotyczyła prostego łowienia kilkoma metodami, jedynym posiadanym wędziskiem. Oczywiście, jak coś jest do wszystkiego, to jest niewiele warte, ale od czegoś trzeba zacząć. Ja zaczynałem od kija z leszczyny, a za kołowrotek służyły mi dwa wbite gwoździki. Miałem cztery lata. Czasy się zmieniają, ale i ryby też są coraz mądrzejsze.

Ogólnie, do łowienie na żywca nie potrzeba jakiegoś specjalnie wyrafinowanego, drogiego sprzętu. Jest jeden wyjątek. Nastawiając się na dużego suma, koszty mogą być spore. Założenie jako żywczyka wymiarowego karpia, lub 35cm leszcza, a potem wyjęcie ryby która na nie weźmie, jest trudne i potrzebuje innego sprzętu, niż standardowy, oraz sporego doświadczenia.

Jak łowić, by przy zarzucaniu nie mieć zbyt często poplątanych zestawów i jak najrzadziej plątały je żywce.
Dotyczy połowów żyłkami z brzegu, konkretnie na wodach stojących. Kupno plecionki pływającej, zwalnia Cię z czytania dalszej części. Jest dobra, ale przy łowieniu z wiatrem i pod warunkiem, że po wodzie nie pływają śmieci. Często wieczorem, plączą się w nią bobry, wydry a nawet kaczki.
Wystarczający sprzęt do połowów żywcem, na wodach stojących.
Mocny, ponad czterometrowy kij teleskopowy lub częściowy o ciężarze wyrzutu minimum 100g, spory kołowrotek i żyłka o grubości ok.0.30mm. Oferta jest bogata, więc sprzęt dostosuj do kieszeni, bez szaleństw. Przydaje się kołowrotek z wolnym biegiem, ale zwykły, z dolnym lub górnym hamulcem walki, też jest dobry. Ważniejsze od sprzętu, jest zmontowanie takiego zestawu, by jak najrzadziej łowić poplątanym z żyłką żywcem. Zwłaszcza płocie, ukleje i jelce, mocno mieszają w zestawach i pływają po powierzchni wody, wokół spławika. Często już przy zarzucie, wszystko jest splątane i wędka stoi kilka godzin bez brania.
Kliknij w zdjęcie.

Dłuższe spławiki na mniejsze żywce, lub gdy istnieje możliwość brania ostrożnego sandacza. Komponenty podobne, jak wyżej, plus kawałek korka i spławiki przelotowe, przez środek. Takie, zawsze są wygodniejsze niż stałe, styropianowe. Zmontowanie proste i dobrze widoczne. Grubsza żyłka tonie, a spławik przelotowy z oczkiem na dole, nie odsunie jej na bezpieczną odległość, taką by nie poplątał jej żywiec. Dawniej można było kupić spławiki z kilkoma malutkimi pływakami antysplątaniowymi, teraz nie wiem. Zamiast nich, można nawlec na żyłkę kawałek korka i dać stoper, lub nawet dwa z obu stron. Nie będzie się przesuwał. Utrzyma żyłkę na powierzchni wody i nie dopuści do splątania. Korek można nawlec igłą krawiecką, lub do przeszywania żywca. Już sam spławik przelotowy, przez środek, odsuwa żyłkę od siebie, a z dodatkowym korkiem będzie pływać po powierzchni wody, a o to chodzi.
Dłuższy kij, pozwala na płynniejsze zarzucanie zestawów, a dodatkowo w czasie ostatniej fazy lotu, delikatnie palcem wskazującym prawej ręki, dotykam górnej krawędzi szpuli. Manewr ten, zmniejsza prędkość wysnuwania się żyłki z kołowrotka i prostuje całość. Najpierw do wody wpada żywiec, za nim w stronę brzegu ciężarek i spławik. Tak ma być. Ten sposób, eliminuje plątanie podczas zarzucania. Trzeba trochę treningu i wszystko pięknie się układa.


Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego