rybybezkitu

Szukaj
Idź do spisu treści

Menu główne

Prawdziwki w zimowej scenerii

obraz jpg. zdjęcie dwóch wiaderek z borowikami szlachetnymi na tle zaśnieżonego, starego pniaka jodły


Prawdziwki w zimowej szacie.

Po poniedziałkowym grzybobraniu, żona uświadomiła mi, że taki fenomen grzybowo-pogodowy więcej się może nie zdarzyć. Zdjęcia prawdziwków (zarąbiste) w takiej scenerii, to pamiątka na całe życie i to ona namówiła mnie do kolejnego wyjazdu do lasu. Oczywiście razem z nią, na zimowe grzybobranie, wybraliśmy się ostatniego dnia października. Zbiór trwał pięć godzin, a zaczął się od ósmej rano. W nocy, na Kielecczyźnie nie było już przymrozków, ale to w lesie było raczej utrudnieniem, niż polepszeniem warunków grzybobrania. Z drzew, mocno kapały roztapiające się czapy śniegu i bardzo szybko nas przemoczyły. Poniedziałek, pomimo przymrozku (do zbioru i zdjęć), był o niebo lepszy. Fotki, też ciekawsze. Rano, śniegu było jeszcze sporo, ale z upływem czasu, bardzo szybko zaczęło go ubywać. Temperatura była mocno na plusie. W lesie, jak i w poniedziałek, grzybiarzy było niewielu. Trzech spotkaliśmy. W wiaderkach mieli niewiele, ale to było z samego rana, co dalej nie wiemy. Nasze grzyby, jak widać na zdjęciach, różne. Zbiory przerosły nasze oczekiwania a żona była zachwycona. Trochę choruje, ale dzięki borowikowym żniwom, całkowicie zapomniała o bólu. Adrenalina zadziałała. Grzyby z mojej miejscówki przesunęły się ciut wyżej i wszystko uzbieraliśmy z dwóch stanowisk. Praktycznie, bardzo powolny spacer z nosem przy ziemi i koszenie grzybasów. Oprócz prawdziwków, było kilka rydzy i podgrzybków. Śladowe ilości. Całe zbiory i ciekawsze, pojedyncze grzyby, na zdjęciach. Powiększ. Wszystko poszło do suszenia.
Większość grzybiarzy, na czas śniegu, odwiesiła koszyki na kołki. To jak widać, spory błąd. Te dwa grzybobrania, będziemy z żoną pamiętać do końca, a fotki nie pozwolą nam o nich zapomnieć. Wyjątkowe.

Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego