rybybezkitu

Szukaj
Idź do spisu treści

Menu główne

Prawdziwki pod śniegiem

obraz jpg. zdjęcie sporego borowika szlachetnego, przysypanego sporą warstwą śniegu


Śniegowe borowiki szlachetne.

Tak, to ja jeszcze prawdziwków nie zbierałem. Może ktoś powie, że to nie relaks, a raczej zboczenie, ale sam w lesie nie byłem. Jak zwykle, w niedzielę pracowałem, a poniedziałek 29.10.2012 r, poświęciłem na grzybobranie. Co z tego, że w niedzielę napadało śniegu. Prawdziwki rosły przed ochłodzeniem, więc po mocnej sobotniej ulewie, nikt po lesie nie chodził. Prawdziwki podrastały sobie spokojnie. Dałem sporo zdjęć, bo to dość fajna sprawa. Niedaleko Kielc, trwa wysyp borowików pod śniegiem. Wziąłem jedno wiaderko, by nie było obciachu w autobusie, no i aparat. Grzyby musiałem wrzucać do obciętej butelki po napoju. Tak się nie pogniotły. Zbiory przerosły moje oczekiwania. Liczyłem na kilka prawdziwków, a udało mi się nachapać więcej niż wiaderko. Brakło mi papierosów, bo grzyby zbierałem do samego końca. Było by więcej. Piszę te kilka zdań, a za oknem dość mocno wali śnieg. W nocy, w Kielcach był niewielki mróz, więc pierwsze grzyby były mocno przemrożone. Bliżej południa, odtajały. Nie wiem, ale myślę, że pomimo niskich temperatur, rosną sobie dalej. Takie grzybobrania, to ja lubię. W całym lesie spotkałem tylko jednego grzybiarza z reklamówką. Też miał sporo, ale nie podchodziłem pogadać. Trochę dziwnie, tak po zaśnieżonym lesie łazić z wiaderkiem i pytać o zbiory grzybów. Oprócz borowików szlachetnych, było trochę mleczaja jodłowego i jeden borowik ceglastopory. Wszystkie grzyby zdrowe, młode i średniaki. Nic nie było stare, ani zapleśniałe. Po prostu, świeżutkie, młode grzybki, co widać na fotkach. W poprzednich latach, zdarzało mi się znaleźć kilka prawdziwków przy zbiorach zieleniatek, ale w taką pogodę i tyle, to ja trafiłem pierwszy raz. Nigdy do tej pory, nie zbierałem w śniegu. Jeśli śniegi odpuszczą wybiorę się ponownie, choć przez te późne grzyby, zaniedbałem wyjazdy na sandacza. Drugi raz, takie szaleństwo borowikowe, może mnie już nie spotkać. Grzyby zbierane w starej jodle, przeważnie w mchu. Większość, wygrzebana z jednej miejscówki, dość sporej. Trafiały się wszędzie, ale pojedynczo, lub po dwa. Jeśli nie straszne Ci zimowe warunki, to zapraszam do śniegowych zbiorów. Gdy chodziłem w poniedziałek, las nie był jeszcze cały pod śniegiem. Co będzie potem, nie wiadomo, ale ma być cieplej. Czy grzyby dopiszą, tego to już nie wie nikt.

Dla mnie, poniedziałek był bajeczny.

Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego