rybybezkitu

Szukaj
Idź do spisu treści

Menu główne

Płocie spod lodu 2017 r. Metoda połowu, nęcenie.

Porady > Ryby
Zdjęcie dwóch wędek podlodowych, spławikowych w przeręblach, obok sitko do wybierania lodu.


Płocie spod lodu. Zima 2017 r.

Na chwilę obecną, w świętokrzyskim grubość lodu to ok. 45 cm. Wody stojące.

Wyżej artykuł jak łowić pod lodem (ogólny).
Sporo go zrewidowałem i przystosowałem do swoich preferencji (czytaj, wygody i chęci połowienia sobie), także i zimą.

Z roku na rok jestem coraz starszy, więc i doświadczenia w wędkowaniu mam coraz więcej. Napiszę troszeczkę o łowieniu pod lodem ryby białej. Narażę się pewnie wielu fachowcom w temacie, ale mi to lotto. Nie łowię okoni. Moje porady kieruję do tych co często wędkują pod lodem. Okazjonalnie wędkujący, muszą raczej chodzić za okoniem, lub szukać ryby samodzielnie.

Od kilku już lat, łowię często zimą płocie spod lodu. Do tej pory jeździłem raczej rzadko, bo przyjąłem za pewnik (czytając różne porady), że ryby zimą są chimeryczne, biorą sporadycznie, raczej na początku i pod koniec zimowego sezonu, przy sprzyjającej pogodzie, ciężko je znaleźć, malutko nęcić, bo mało jedzą, cienko łowić i.t.p. brednie. Teraz zimą tak sobie połowię, że w resztę roku, daję płociom spokój, a po zajściu lodu, łowię ciekawsze ryby. Dlaczego płocie, bo żeby łowić leszcze, musiałbym łowić na głębszej wodzie, sypać trzy razy więcej niż obecnie i do pinki dodawać z 300 g pelletu. Większe stada leszczy, muszą mieć do czego przyjść. Teraz też się trafiają, ale niewiele i nie duże. To i dobrze, bo nie lubię się babrać w ich śluzie.

Jak szukać ryb pod lodem.
Tam gdzie brały jesienią, będą brać i zimą. Najważniejszą sprawą by w takim miejscu łowiło więcej osób. Zawsze ktoś coś wsypie (więcej jedzenia, ale i ryby mają większy obszar poszukiwań), my dosypiemy swoje i ryba przyjdzie (no chyba, że ktoś łowi pod lodem prawie codziennie i  będzie dużo nęcił sam, to i ten warunek odpada). Można łowić gdziekolwiek, ale by nie płoszyć ryb, dobrze gdy woda ma ok. 3 m głębokości. Dawniej  łowiłem w większości mormyszką z ochotką, ale ostatnio praktycznie jej nie kupuję. Łowię na dwa spławiczki, pinkami. Można kiwokiem z mormyszką i pinką, lub kiwokiem ze zwyczajną śruciną, przyponem i haczykiem, wtedy kiwok służy za wskaźnik. Co kto woli.
Dlaczego tak.
Bo wygodniej, bo nie skubią jazgarze i okonki, bo pinki mogę wsypać ile chcę, bo mormyszek nie ucinają szczupaki (problem wiązania na mrozie), bo łatwo ją założyć zgrabiałymi palcami na haczyk, nawet bez okularów, bo za te same pieniądze, ryby mają dużo więcej mięsa wagowo i sztukowo.

Nęcenie.
Zanęty płociowej, obojętnie jakiej marki, daję troszeczkę, tylko dla zapachu, czyli ok 200 g. Nawilżam dość mocno, ale tak, by zanęta pracowała (nie używam podajników dennych), rozdzielam na trzy porcje i wrzucam zaraz po przyjeździe, potem raz jeszcze za ok. godzinę, a resztę po zakończeniu łowienia.
Pinki z początku jedną małą, całe opakowanie na okres łowienia. Potem nawet dużą, na cały dzień wędkowania. Czasem i tego braknie, gdy ryba wejdzie w łowisko i w miarę dobrze żeruje. Nie mieszam z zanętą, po prostu wsypuję luzem w przerębel, co jakiś czas, ewentualnie po kilku braniach, by zatrzymać ryby w łowisku. Gdy jest jakikolwiek uciąg wody trzeba stosować podajniki, lub nęcić w pustej przerębli, a łowić dalej z nurtem. Początkiem zimy, sporą część pinki wsypuję odchodząc z łowiska, tak by ryby miały zawsze jedzenie. Gdy dłużej nie wędkuję, zawsze wygospodaruję trochę czasu, by przyjechać i zanęcić łowisko.
Sprzęt jakikolwiek,
normalny, dobre hamulce przy kołowrotkach i żyłka raczej 0.10 mm bez przyponu, lub 0.12 mm z cieńszym przyponem. Żyłek 0.08 mm i cieńszych nie stosuję. Ciężko wiązać haczyki. Słabe oczy i zazwyczaj słabe żyłki. Dużo kłopotu. Haczyki czerwone 14 cienkie.

Rok 2017 jest ciut gorszy niż poprzednie. Zima sroga, z dużym mrozem i lodem, więc wędkujących sporo mniej. Mniej też nęcących i mniej ryb, kręcących się za jedzeniem, ale połowić można i w tym roku. Trzeba włożyć więcej pracy w przygotowanie własnego łowiska.
Dlaczego tak łowię.
Bo znudziło mi się chodzenie za rybami zimą i odpinanie z haczyka, zazwyczaj jazgarzyków, maleńkich płoteczek i okonków.

Często spod lodu zawieszał się i karpik z zarybień i nie przeszkadzała mu zima. W hodowli przyzwyczajony był do pobierania pokarmu w zimie, więc dlaczego nie przyzwyczaić do tego ryb dzikich. Przed zejściem lodu, gdy dawniej przygotowywałem łowisko jaziowe, wsypywałem w przerębel dwie puszki kukurydzy. Na drugi dzień jej nie było, więc jedzą sporo i pod lodem. W poprzednich latach zimą, w zalewie Chańcza, wędkarze masowo łowili leszcze. Dużo ludzi, dużo żarcia, więc brały lepiej niż latem, ale każdy masowo i treściwie dokarmiał.

Moje dawniejsze, zimowe wypady nad Dunajec do Otfinowa i nad Wisłę do Zawichostu, pokazały mi, że gdy łowi zimą sporo ludzi i wszyscy sypią pinkę i kukurydzę, codziennie i to dużo, to ryba świetynie na niej żeruje, nie tylko ta zimowa, ale nawet duże karpie. Mrozy im nie przeszkadzają. Kto tam bywał, to wie.


Po prostu, skojarzyłem fakty, a nie mity i sobie łowię. Jeśli już marznę, to choć zabawa jest przednia, a płocie czasem duże, że i latem takich się nie łowi.

Jeśli już doczytałeś moje wypociny do końca i kiedyś będziesz się do nich stosował (zwłaszcza z nęceniem), to moja osobista rada gratis. Zimowej pracy dużo, szkoda ją marnować nęcąc gdzie popadnie.

Wybieraj własne łowisko tak, by po zejściu lodu dorzucić do niego pickerem, lub gruntówką, a w ostatnie kilka dni zimy, na odchodne, w przeręble, dorzuć do pinki puszkę kukurydzy i 0.5 kg. gotowanego  grochu. Kilka wieczorów spędzonych już na wolej od lodu wodzie, może Cię mile zaskoczyć, naprawdę pięknymi rybami.

To moje osobiste przemyślenia i doświadczenie nabyte latami.
Mamy "wolność i demokrację" - wybór zostawiam Tobie.

Zdjęcia robione telefonem w pierwszej połowie lutego 2017 r., po południu z dwóch dni. Na takie mrozy szkoda aparatu. Łowię raczej po 12 godz. Jest troszke cieplej.


Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego