rybybezkitu

Szukaj
Idź do spisu treści

Menu główne

Pierwszy wysyp borowika szlachetnego 2012r

obraz png. widok miski z grzybami jadalnymi, różne gatunki


Pierwszy wysyp borowika szlachetnego w 2012r.
Okolice Kielc.
W tym roku grzyby pojawiły się w lasach wyjątkowo wcześnie. Tak wiele gatunków w czerwcu  to rzadko spotykana sprawa a większe ilości borowików pojawiały się dopiero w lipcu. W lesie byliśmy z żoną 18 czerwca późno po południu. Nagły i niespodziewany wypad do lasu to sprawka żony która oznajmiła w poniedziałek, że znajomy uzbierał wiaderko prawdziwków i właśnie próbuje je sprzedać. Jeździmy do tego samego lasu, więc błyskawiczna decyzja i po godzinie 16 byliśmy już na miejscu. Jak na dwie osoby efekt raczej mizerny, ale chodzimy ze znajomym po tych samych miejscówkach, więc zbieraliśmy to co zostało. Popołudniowe grzybobrania są uciążliwe przy tak dużym słońcu a grzybów też resztki, które zostały po tych co byli rano. Nawet pod wieczór nie byliśmy w lesie sami. Jak widać na zdjęciu grzybki różne. Borowiki szlachetne, ceglaste, rydze jodłowe, maślaki kilka kurek a nawet jeden podgrzybek złotawy. Prawdziwki niewielkie ale to chyba dopiero pierwszy lub drugi dzień jak się pojawiły. Kilka większych i sporo drobiu ale przy takiej pogodzie szybko podrosną. Czapki przepiękne, przypalone mocnym słońcem choć zbierane w ciemnym lesie jodłowym. Właśnie w takim trzeba je szukać. Jak jest w innych gatunkach lasów nie wiem. Ryby, grzyby, praca i komputer to trochę za dużo jak na mnie jednego ale jeszcze w środę lub czwartek wybiorę się do lasu rano. Może trochę poprawię wyniki to coś dopiszę.


obraz png. zdjęcie wiaderka w trawie z borowikami szlachetnymi 20.06.2012r


Prawdziwków ciąg dalszy 20.06.2012r.
Do lasu wybrałem się wcześnie rano i bez żony. Za większymi borowikami trzeba troszkę pobiegać po gęstych krzakach i trawach a zacząć skoro świt. Są dobrze widoczne z daleka. W lasach świętokrzyskich strasznie sucho i jeśli nie popada duży deszcz to pierwszy wysyp prawdziwka skończy się szybko a zdrowy to już nie jest. Odpada obecnie ok. 50% zbiorów a niektóre grzyby są struchlałe jeszcze w lesie. Dla mnie zbieranie maluchów nie ma sensu, ważniejsze są wrażenia duchowe a takie grzyby jak w środę, sprawiają mi sporo radochy. Oko i aparat są zadowolone. Biorę to co widzę a widzę coraz gorzej. Prawdziwki na zdjęciach śliczne, duże, opalone gorącym słońcem. Nazbierałem różnych są i małe, więc można jeszcze wybrać się za nimi w nasze lasy bo kiedy zginą tego nie wie nikt, ale za długo zwlekać nie należy. Wyskoczyły w tym roku niespodziewanie i trochę wcześnie. Zbieramy je oczywiście w jodle, małe zdrowsze na gołym igliwiu a większe raczej w trawach, ścinkach i przy drogach. Jeśli sam zbieram grzyby to zazwyczaj biorę tylko prawdziwki ale oprócz nich ciężko obecnie coś spotkać. Są jeszcze muchomory i pojedyncze egzemplarze borowików ceglastoporych. Trzeba też uważać na kleszcze, jest ich sporo i są maleńkie. Trudno w domu zauważyć. Właśnie dziś wyjąłem dwa poniedziałkowe, dla mnie to normalka. Rzadko je łapię a w poniedziałek byłem w krótkich spodniach, więc lepiej ubierać się szczelniej.

Pojaw borowika szlachetnego 20.08.2012r.
Wyżej, pisałem wysyp borowika szlachetnego, ale rzeczywiście z poprzedniego można się było uśmiać. Jak szybko się pokazał, tak jeszcze szybciej zginął i był miejscowy. Na forach, internauci często piszą o pojawie, więc i ja tak będę pisał. Od dłuższego czasu, czytam smętne wpisy, że sucho i grzybów brak, więc pragnę poinformować - w okolicy Kielc, od soboty, trwa pojaw prawdziwka. Informacje o każdym pojawiającym się gatunku grzyba w lesie, mam natychmiast, więc mogę w każdym momencie wyskoczyć do lasu. W niedzielę pracowałem, a dziś odwiedziłem las, oczywiście jodłowy. Tak jak poprzednim razem, w Kielcach żar leje się z nieba, a prawdziwki wyskoczyły. Rano byłem zajęty, więc zbiór zacząłem od godziny jedenastej a skończyłem o czternastej. Gdy ja zaczynałem, z lasu wychodziło akurat kilka osób. Zbiory mieli przepiękne. Moje takie jak widać, ale ponoć kto rano wstaje, ten ma. Dzisiejsze, to zielone wiaderko z dużym grzybem obok, na samym dole. Duży z lokatorami, a reszty jeszcze nie obierałem. W lesie susza straszna, borowiki rosną wszędzie. W ścinkach, trawach i bezpośrednio w igliwiu. Małych sporo, ale u innych grzybiarzy. Ja, jakoś zawsze szukam dużych. Borowiki tylko suszę, a najlepsze to te, u których spód kapelusza zaczyna zmieniać barwę na zielonkawą i oczywiście z sosny, a nie z jodły. Oprócz borowika, jest jeszcze malutki ceglasty i duże białe kozaki. Pojaw może być krótki. Nigdy tak szybko borowiki nie pokazywały się w trawach, a jak na trzeci dzień, to nienaturalnie wyrośnięte. Lepiej się pośpieszyć z wycieczką do lasu. Wyskoczyły w jodle, ale widziałem w sobotę, kilka z lasów grabowych. O innych nie wiem.
Od dłuższego czasu na forach grzybowych i w raportach ze świętokrzyskiego wiało nudą, a tu nagle się okazało, że grzyby są. Jak to dobrze uderzyć w stół. W czwartek 16.08 widziałem pod Skarżyskiem kilkanaście borowików i sporo kozaka czerwonego. Od kilku już dni, jest maślak żółty, ale jakoś głupio pisać o nie swoich grzybach. Do lasu chodzę nie za często i nie dłużej niż pięć godzin (kłopoty z nogą), ale borowikom nie przepuszczę. Uzbierane, wyjątkowo zdrowe. Odeszło mniej niż 5%. Oprócz dużego, tylko dwa całkowicie z lokatorami i kilka trzonków. Chcesz zobaczyć zbiory joohnego, kliknij na link wyżej.


Wieczorne prawdziwki.
Jak na końcówkę października, to ten rok, jest wyjątkowo łaskawy dla grzybów. Praktycznie codziennie, oglądam sprzedawane grzyby i w sobotę po południu, nie wytrzymałem. Pięknych grzybów w mieście masa, a ja w tym tygodniu nie miałem wolnego poranka, nawet w niedzielę. Nie lubię sobót w lesie, a na dodatek późne popołudnie to nie czas na grzybobranie, ale co było robić. To chyba zazdrość. Wyskoczyłem bliziutko pod same Kielce, a i tak w lesie byłem po czternastej. Wielkich zbiorów nie przewidywałem, ale zbierając praktycznie na samym brzegu, udało mi się uzbierać niepełne wiaderko borowików. Wszystkiego 40 sztuk (nie za dużych) i kilka podgrzybków. Grzyby zdrowe, odeszły tylko trzy korzenie. Zbierałem w lesie jodłowym, na terenie wycinki drzew. Przerzucałem gałęzie, ale było warto. W widocznych miejscach grzybów niewiele, wszystkie zbierane metodą odkrywkową, i to w okolicach, w których już ktoś wcześniej przede mną zbierał grzyby. Po biegaczach sporo ich jeszcze zostaje. Lubię zbierać większe, ale średniaki też są fajne i grubiutkie. Nie takie, jak orzechy z Niestachowa. Jeśli nocą nie będzie przymrozków, to jeszcze kilka dni będą.
Zdjęcie wiaderka robione z lampą błyskową, bo z lasu wychodziłem po ciemku.

obraz jpg. zdjęcie zielonego wiaderka z prawdziwkami na ściółce
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego