rybybezkitu

Szukaj
Idź do spisu treści

Menu główne

Grzyby 2015

Zdjęcie kilkudziesięciu owocników borowika szlachetnego na stole.

Połowa grudnia.
Noce ciepłe, więc w lasach można jeszcze spotkać sporo grzybów koszykowych. Ja sprawdzałem, czy w jodłach nie pokazały się grudniowe prawdziwki. Niestety, nie spotkałem ani jednego. Innych gatunków jest sporo, ale większość w stanie zejściowym. To już chyba ostatnie w tym roku, podgrzybki, opieńki, gołąbki i gąsówki fioletowawe. Młody był galaretek kolczasty i maślanki. W młodnikach sosnowych pod lasem, wysypały wodnichy późne. Zbieranie zajęło mi dziesięć minut. Wziąłem na próbę smakową, pierwszy raz i najprawdopodobniej ostatni. Można ich jeszcze sporo nakosić.

Przed mrozami.
Trochę przymroziło, ale w lesie można jeszcze spotkać sporo grzybów. To zdjęcia z poniedziałku. Las sosnowy pod Kielcami. Może już nie rosną, ale po prostu stoją sobie. Podgrzybki i zieleniatki. Nie za wiele, ale jak na koniec listopada, to i tak znośnie.

Deszczowe święto.
Listopad w tym roku wyjątkowo obfituje w grzyby, zarówno te jadalne, jak i inne. Zdjęcia z tego tygodnia, z lasu sosnowego i jodłowego. Trzeba sporo się nachodzić, ale zbiory jeszcze znośne. Jeśli ktoś lubi opieńki i gąsówki fioletowawe, to w jodłach pokazał się ostatni, chyba już ich wysyp. Jest sporo mleczaja jodłowego i podgrzybka. Można też natrafić na pojedyncze borowikowate a w liściach na czubajki gwiaździste. Rośnie też sporo muchomorów i rycerzyków, w tym i młode muchomory czerwieniejące. Prawdziwek robaczywy, ale ceglaś zdrowiutki. W sosnach zostały jeszcze niezbyt młode podgrzybki i gąski różnej maści. Zdjęć robiłem niewiele, bo brakowało światła i parował obiektyw, ale grzybów różnej maści w lasach jeszcze zatrzęsienie.

Jeszcze rosną.
Ten sam las i te same grzyby. Trzeba się nachodzić, ale jest jeszcze sporo młodych grzybów. Prawdziwki w stanie zejściowym, ale gąski młode. Ktoś pomylił mydlane z niekształtnymi, ale wyrzucił. Sporo niejadalnych.

Podgrzybki w Święto Zmarłych.
Od wielu lat, mamy z żoną taką tradycję, że rano pierwszego listopada chodzimy po lesie, oczywiście gdy jest w miarę pogodnie. Rano las, wieczorem cmentarz. Dziś nie byliśmy sami. Spotkaliśmy jeszcze czworo innych grzybiarzy. Praktycznie każdego roku kogoś spotykamy. Co do grzybów, to jest różnie. Ten sezon w końcówce jest wyjątkowo pomyślny i grzyby dalej są. Może już nie prawdziwki, ale w sosnach pokazały się młode podgrzybki i gąski. W tym lesie jeszcze ich w tym roku nie było, więc zaskoczenie było spore. W nocy przymrozki, ale w dzień słonko nagrzewa ziemię dość mocno, więc się pokazały. Grzyby młode, zdrowe i soczyste. Praktycznie tylko podgrzybki i trochę gąsek. Dawniej gąsek było więcej, ale las się starzeje a wraz z nim zmienia się grzybostan. Podgrzybki opalone słońcem na ciemny brąz, więc ciężko je wypatrzyć. Powolny spacer z nosem przy ziemi. Ogólnie grzybów jest jeszcze cała masa. Sporo gołąbków, lisówek, muchomorów, gąsek, mleczajów rudawych i klejówek. Wiaderko 2,5 litrowe na kilkanaście gąsek, okazało się za małe.  

Ostatki prawdziwków.
Kończy się październik i kończą się borowiki. Odwiedzałem ostatnio jodły kilkukrotnie i z dnia na dzień rośnie coraz mniej grzybów. Zostały jeszcze znikome ilości prawdziwków, mleczajów, opieniek i podgrzybków. Trafiają się też gąsówki fioletowawe. To w jodłach, w sosnach są maślaki i gąski zielonki, oraz niekształtne.
Uwaga na muchomory zielonawe. Spotykam ich ogromne ilości. Innych muchomorów jest wprost bajeczny wysyp.

Rosną dalej.
To grzyby ze środy. Jest ich sporo, ale grzybiarzy jeszcze więcej. Wszystkie prawdziwki zdrowe. Te zbierałem pięć godzin, a szukanie zdrowo odczułem w nogach. Nie brałem aparatu, zawsze to kilogram mniej do dźwigania. Oprócz prawdziwków trafiają się jeszcze śladowe ilości podgrzybka, ceglasia i mleczaja jodłowego. Chodziłem w lesie jodłowym. Grzyby rosną w igliwiu i mchach. Jak długo potrwa wysyp, tego nikt nie wie, ale niech sobie rosną nawet do nowego roku, bo tak zdrowych grzybów, jeszcze nigdy nie było.

Zdjęcie wielu owocników borowika szlachetnego na stole.

Pierwszy śnieg.
Rano, gdy jechałem do lasu, w świętokrzyskim dość mocno sypał mokry śnieg. Oczywiście były to jego pierwsze godziny, więc z wyjazdu nie zrezygnowałem, choć miałem taki zamiar. Nie przez śnieg, ale przez słoneczny piękny weekend. Tak jak myślałem, większych grzybów w lesie nie było. Zostały wyzbierane, ale i ja chodziłem blisko brzegu. W taką pogodę mniej rozglądałem się za prawdziwkami, a więcej za miejscami wolnymi od śniegu, a bieganie za okazami uznałem za bezcelowe. "Lepszy wróbel w garści...".  Zbierałem krótko, ponad dwie godziny, bo z minuty na minutę, coraz bardziej padało i zasypywało większość lasu. To nie pierwsze, moje zbiory grzybów w śniegu, więc praktykę jakąś mam. Prawdziwki takie jak widać, marynaciaki. Niezbyt wiele, ale po niedzieli to i tak byłem zadowolony. Relaks wyśmienity, konkurencji zero, cisza i spokój w całym lesie. Pierwsza fotka to krajobraz zimy rano, ostatnia, gdy wychodziłem.  

Grzyby są.
Ostatnio, chodzę i zwiedzam nowe, nieznane dla mnie lasy. Zawsze się coś znajdzie, raz więcej a raz mniej. Podobają mi się w tym roku grzyby, a raczej ich zdrowotność. Różnorodność gatunków o tej porze roku, też jest ciekawa. Na zbiory nie zostało już zbyt wiele czasu, ale w tym dziwnym roku, wszystko jest możliwe. W świętokrzyskim trwa wysyp, dość spory i z różnych gatunków. Trochę dziwny, miejscowy (nie we wszystkich miejscowościach), ale grzyby można spotkać już w całym lesie, nie tylko tam gdzie mokro. Pokazały się praktrycznie wszystkie grzyby, może nie tak dużo i nie wszędzie, ale są.

Ostatni tydzień września.
Poważnego wysypu w lasach do których chodzę nie ma. Niby grzybów w sprzedaży jest sporo, ale w tym roku dziwnie się pojawiają. Wyskakują miejscowo, nawet na terenie jednego lasu. Są lasy gdzie coś jest, a zaraz obok w tym samym gatunku lasu, nic nie rośnie. To poniedziałkowe i środowe zbiory z ulubionych jodeł. Jest cieńko, więcej było w niedzielę, ale wyzbierali. Młodych na razie brak. Może coś zacznie się pokazywać po sobotnim, solidnym deszczu, bo dziś na rynku widziałem młode kanie i mleczaje rydze. Do tej pory w sosnach były tylko maślaki.

Idzie ku lepszemu.
To moje zbiory ze środy 23 września z lasu jodłowego. Grzybów niezbyt wiele, ale nie zbierałem opieniek. Ludzie wynosili po dwa wiaderka. Pokazuje się sporo młodziezy borowika szlachetnego. Oprócz prawdziwków, były jeszcze młode koźlarze czerwone i babki, razem sztuk pięć, dwa ceglaste i jeden zajączek. Zbierających sporo, ale większość szuka opieniek. Prawdziwków nie ma zbyt wiele, a za tymi co widać musiałem się zdrowo nachodzić. Odeszły dwa robaczywe trzony i jeden duży kapelusz.

Coś jeszcze jest.
W środę w lesie dopisali tylko grzybiarze. Chodziłem tylko dwie godziny od świtu. Mokrych miejsc niewiele a ludzi więcej niż grzybów. Bardzo szybko dałem spokój zbieraniu. Borowiki duże, ale zdrowe. Nie lubię tłumów w lesie a czasem pozujący do zdjęcia borowik ląduje w czyimś koszyku. Szkoda zachodu.

Wreszcie są.
Susza okropna a borowiki szlachetne sobie rosną.

Już miałem odpuścić dzisiejsze grzybobranie, tym bardziej, że wstałem późno, ale rano przeczytałem wpis z mazowieckiego. Dziewięć kilogramów prawdziwków. Pokazały się nad morzem, w mazowieckim i jeszcze, w paru województwach, to świętokrzyskie nie morze być gorsze. Jak pojaw, to pojaw, tym bardziej, że już połowa września. Pojechałem w swoje ulubione stare jodły, bez koszyka i bez przekonania, z samym tylko aparatem i reklamówką. W okolicy Kielc, solidnego deszczu nie było od dawna, więc zaskoczenie moje było spore. Zaraz po wejściu do lasu, a była godzina trzynasta, nad potokiem trafiłem dużego prawdziwka. No i poszło. Chodziłem w miejscach gdzie pozostały resztki wilgoci. Głębokie jary, wąwozy i koryta strumyków. Gatunków grzybów było sporo. Zrobiłem ponad czterdzieści zdjęć. Wszystkich nie wstawiłem. Grzyby takie jak widać. Borowików szlachetnych było dwadzieścia siedem, jeden podgrzybek, jeden koźlarz czerwony, kilka białych, kilka gołąbków, kilka maślaczków pieprzowych i jeden mleczaj zmienny. Mleczaj i gołąbki były robaczywe. Reszta w stu procentach zdrowa. Jest zdjęcie, bo prawdziwki w różnym rozdziale wiekowym. To koszykowe. Innych, też było sporo. Po lesie chodziłem trzy godziny. Suchych miejsc nie sprawdzałem. Wszystkie spotkane grzyby rosły w miejscach z natury wilgotnych.

Dalej nic nie rośnie.
Długo nie odwiedzałem swoich jodeł, więc 7 września, właśnie tam się wybrałem. W lesie niezbyt mokro, ale zaczynają pokazywać się jakieś grzyby. Nie pachnie grzybnią a grzybów niewiele. Może nie być już w tym roku pojawu prawdziwka. Grzyby takie jak widać na zdjęciach. Kilka siedzuniów jodłowych.

Ostatni sierpień na bagnach.
Pół dnia chodziłem po bagnach, ale prawdziwków nie spotkałem. Trochę pobłądziłem i tak długo zeszło. Bagna podeschły, ale jeszcze ciężko się przez nie przedostać. Nad strumieniami grząsko i można się nieźle upaćkać. Grzyby takie jak widać na zdjęciach. Z ciekawszych, tylko cztery koźlarze babki i kilka gołąbków. Na osłodę wycieczki, można uzbierać pięknych borówek.

Susza okropna.
Te zdjęcia, to efekt mojego spaceru po lesie mieszanym w terenach bagiennych. Końcówka sierpnia a grzybów brak. Nigdy po tym lesie nie chodziłem, ale w normalnych i takich brak. Słyszałem, że trafiają się tam pojedyncze borowiki szlachetne, ale ja na nie nie trafiłem. Teren mocno wilgotny z jodłą, sosną i liściastymi. Miło było zobaczyć nawet takie grzybki. Jak na wielką suszę, to muchomory jadowite i mleczaje rudawe, młodziutkie i śliczne. Tych pierwszych, było dość sporo. Pojadę tam raz jeszcze, bo warto przeszukać na bagnach i inne tereny. Może coś wreszcie wpadnie i do koszyka. Nadzieja jest. Widać, że coś jeszcze w tej wilgoci może wyrosnąć.

Totalne bezgrzybie.
Połowa sierpnia, a w lesie dalej pustki. W świeto Matki Boskiej Zielnej chodziłem dwie godziny po starych jodłach. Nie ma na czym obiektywu zawiesić. Oprócz kilku kurek, znalezionych w korycie wysychającego strumyka, nie spotkałem, ani jednego grzybka. Nic nie rośnie i nie roło od dawna. Brak jakichkolwiek grzybów, no może oprócz nadrzewnych. Szkoda szukać, ale spacer poranny znośny. Nie dokuczają owady i jest sporo chłodniej, niż w mieście.

Trochę lepiej.
Sytuacja hydrologiczna w świętokrzyskim jest tragiczna, więc grzybów w lesie dalej brak. Pojechałem dziś, w poniedziałek trzeciego sierpnia, ale bez przekonania, raczej z nawyku, pochodzić po lesie jodłowym. Pomimo panującej suszy, udało mi się jednak coś uzbierać i pstryknąć ciut więcej fotek. Grzybów niewiele, ale jakby więcej ciekawych gatunków. Zdrowotność dobra. Grzyby zbierane w jednej bankowej miejscówce. Poza nią, znalazłem tylko jednego borowika szlachetnego. Trafiłem też na borowiki ceglastopore, borowiki żółtopore, boczniaka łyżkowatego, ponurniki aksamitne, gołąbki i jedną kurkę. Prawdopodobnie w najbliższym czasie, więcej grzybów nie będzie, no chyba, że przy tych temperaturach przejdą gwałtowne burze z ulewami.

Bez zmian.
W świętokrzyskim z grzybami koszykowymi, ale i innymi, dalej słabiutko. Chodziłem w lesie jodłowym, w poniedziałek 27 lipca, dwie godziny. Na zdjęciach wszystkie grzyby jakie spotkałem. Pokazały się młode borowiki ceglastopore i kolczaki obłączaste, ale w niewielkich ilościach. Nie ma nawet muchomorów. W lesie mokro, ale nie pachnie grzybnią. W najbliższym czasie poprawy nie widać.

Dalej w lesie słabiutko.
Pomimo sporej wilgoci i ciepła, grzybów w lasach do których chodzę, nie ma i raczej nie będzie. Nie rośnie nic, nawet niejadalnych brak. Chodziłem w środę, 22 lipca po lesie jodłowym, a wychodząc zahaczyłem o sosnowy. Efekty takie jak widać. Jeden zdrowy borowik szlachetny, z objedzonym przez ślimaki kapeluszem, jeden pieprznik jadalny, kępka kruchaweczki zaroślowej, oraz kilka mleczajów rudych.

W jodłach susza.
W lasach które odwiedzam, grzyby usychają rosnąc. Te kilka borowików znalazłem w korytach wysychających strumieni. U mnie prawdziwków nie ma i raczej w najbliższym czasie nie będzie. Chodziłem w czwartek wieczorem. Grzyby takie jak widać.

W jodłach biednie.
Dziś, czyli piątek 26 czerwca sprawdzałem czy nie pojawiły się borowiki szlachetne. W lesie byłem przed siedemnastą. Chodziłem dwie godziny. Cały zbiór widać na zdjęciu. Trzy prawdziwki i gołąbek. Wszystko robaczywe. Oprócz nich, rosło kilka muchomorów i jeszcze jeden gołąbek w stanie zejściowym. Miejscówki z ceglastymi nie odwiedzałem. Szukałem koźlarzy czerwonych, ale bez skutku.

Pojawiły się pierwsze borowiki szlachetne.
To pierwsze w tym roku, znalezione przez nas borowiki szlachetne. W środę 22 czerwca trafiliśmy z żoną dwa młode prawdziwki. Ja mniejszego, żona większego. Chodziliśmy w lesie jodłowym. Powoli zaczyna pojawiać się coraz więcej gatunków grzybów. Borowiki ceglastopore są trochę zdrowsze, ale zaczynają się kończyć. Znaleźliśmy trzy gatunki muchomorów i kilka skupisk młodych maślanek. Zbiory sporo mniejsze niż poprzednim razem, chodź było nas dwoje.

Grzyby. Wiosna 2015 r.
Ten rok jest wyjątkowo nieprzychylny dla grzybów. Sucha i zimna wiosna nie sprzyjała wzrostowi wczesnych gatunków. Niewiele chodziłem po lesie, ale coś udało mi się znaleźć. Pojedyncze zimówki, majówki, maślaki i żółciaki. Oprócz nich kilka nejadalnych. Przez długi czas nic się w lesie nie pojawiało, więc nie trzymałem ręki na pulsie. Odwiedziłem jodły w środę i trafiłem na przerośnięte borowiki ceglastopore. Grzyby w różnej wielkości. Były małe, ale większość starych i robaczywych, dodatkowo mocno pogryzionych przez zwierzęta i robactwo. Oprócz nich, znalazłem jedenego borowika żółtoporego, malutkiego gołąbka i stare zajączki. Ceglaste zbierane w jednej, dość sporej miejscówce. Ogółnie w lesie pustki. Ciężko o jakiekolwiek grzyby. W sosnach pokazały się kurki, ale drobne.

Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego