rybybezkitu

Szukaj
Idź do spisu treści

Menu główne

Grzyby 2014

Zdjęcie kilkudziesięciu owocników borowika szlachetnego na stole.

Bardzo długi spacer.
W ostatni poniedziałek sierpnia, pochodziłem sobie trochę po różnych rodzajach lasów. Grzybów nie zbierałem, ciężko dźwigać a i tak w domu większość ląduje w koszu. Zabrałem miseczkę różności na sos. Prawdziwków masa, ale robaczywe. Starałem się szukać w miejscach nietypowych rozmaitości z różnych gatunków i sprawdzić co wszędzie rośnie. Wszystkiego nie będę wymieniał, ale z ciekawszych pokazują się rydze, maślaki i podgrzybki. Wszystkich gatunków zatrzęsienie, ale lasy jodłowe raczej trzeba omijać. W tym roku, w jodle grzyby są wyjątkowo robaczywe.

Po długim weekendzie.
Tak robaczywych borowików szlachetnych jak w tym roku to jeszcze nie było. Nowy pojaw prawdziwków a robaki jakby stare. Wysypało młodzieżą, ale znaleźć coś w całości zdrowego jest trudno. To chyba wina mokrego roku i wysokich temperatur (miejscowi mówią, że to przez burze). Odchodzi powoli ochota do zbierania. Ciekawsze są zdjęcia, bo nie da się ich przekroić. W tym roku jeszcze nic nie ususzyłem, ale może później nadgonię. Cztery zrośnięte maleństwa (na zdjęciu), też były zjedzone. Sporo grzybów, nawet maleńkich jest zbutwiała, reszta mniej lub bardziej robaczywa. W całości zdrowe są nieliczne kapelusze. Większych borowików szkoda podnosić. Obrodziło kolczakiem obłączastym i pieprznikiem trąbkowym. Pierwszych nie zbieram (gorzkawe) a drugich jeszcze nie próbowałem. Wzbogaciłem się za to o nowe zdjęcia borowika żółtoporego. Spacer ciekawy, pozysk śmieszny.

Święto Matki Boskiej Zielnej.
Prawie cały miesiąc nic nie pisałem. W lesie byłem tylko raz, pod koniec lipca. Były to już ostatnie dni letniego, robaczywego pojawu. Grzybów nie przynosiłem, szkoda się było schylać. Zrobiłem długi spacer i kilka fotek.
Od tamtego wyjazdu nie miałem na las czasu. Co prawda to i grzybów wiele nie było, no może poza kurkami i koźlarzami. Dziś, w pierwszy wolny dzień, wybrałem się w ulubione jodły. Do lasu jechałem sam. Grzybiarzy jak na lekarstwo, ale za to grzybów masa. Nie nastawiałem się na zbiory, tylko na zdjęcia. Są borowiki szlachetne, borowiki usiatkowane i pojedyncze borowiki sosnowe. Sam robal (ambitni mogą coś powycinać, ja zaczekam na wrzesień i październik). Jak na jodłę, jest dużo pieprzników jadalnych i pieprzników trąbkowych, cała masa kolczaków obłączastych, spore ilości podgrzybków złotoporych i łuskowców jelenich. Trafiają się koźlarze czerwone (dwa gatunki) i gołąbki różnej maści. To z jadalnych, a z pozostałych najbardziej ucieszyły mnie zdjęcia dwóch muchomorów sromotnikowych. W lasach które odwiedzam, bardzo trudno na nie trafić. Miałem deficyt w zdjęciach. Trzeba uważać na muchomory jadowite, bo jest ich cała masa. Niedoświadczeni grzybiarze mogą pomylić z pieczarką. Las zaroił się od grzybów, co prawda w większości niekonsumpcyjnych, ale nigdy nie widziałem tam tylu gatunków. Będzie świetna grzybowa jesień.

Młode i robaczywe.
Kilka dni w lesie jodłowym nie byłem. W międzyczasie odwiedziłem sosny popołudniową porą, ale oprócz kilku robaczywych borowików i niewielkiej ilości kurek nic nie znalazłem. Było za to mnóstwo jagód. Dziś, czyli w środę 23.07 pojechałem sprawdzić swój ulubiony las jodłowy. Grzybów coraz więcej i to różnych gatunków. Oczywiście zbierałem tylko prawdziwki. Brak dużych okazów a wysypało młodzieżą. Zdrowotność jak poprzednio, masakra. Inne grzyby na zdjęciach. Zdrowotności nie sprawdzałem. W młodnikach sosnowych pokazały się maślaki. Cały zbiór starczy zaledwie na kilka placków po węgiersku, oczywiście z borowikami.

Druga połowa lipca.
Już nie chcę się powtarzać, ale jest, tak jak było do tej pory. Deszcze padają często i to dość obfite. Zdrowotność borowików nadal tragiczna. Zbierałem w lesie jodłowym dziś, czyli w czwartek 17.07. Ludzi moc, ale i grzybów sporo. Praktycznie same borowiki szlachetne. Już w lesie robiłem gruntowną selekcję, ale i tak z tego co widać została garstka. Praktycznie szkoda zabierać ze sobą koszyk. Wystarczą dobre oczy, lub okulary. Myślałem, że młodzież będzie w lepszej kondycji, więc nastawiłem się właśnie na nią. Nic z tego. To nie ma znaczenia. Całkowicie zdrowe były tylko cztery prawdziwki. Na zdjęciu widać jak opanowane są przez robactwo, zarówno te małe, jak i duże. Biały borowik z mchów. Drugi z igliwia. Innych grzybów niewiele, są na zdjęciach. W najbliższym czasie najprawdopodobniej zmienię gatunek lasu na sosnowy.

W lesie nic się nie zmieniło.
Wielkiej suszy u nas nie ma, ale zdrowotność grzybów mierna. W poniedziałek 07.07 wybrałem się na krótki, wypad w jodły. Po dwóch tygodniach przerwy pojechałem sprawdzić co z grzybami. W świętokrzyskim upał, więc dłuższe chodzenie po lesie jest mocno uciążliwe. Wielkim plusem takich temperatur jest całkowity brak grzybiarzy. Nie spotkałem nikogo. Grzyby rosną sobie spokojnie dalej. Jakieś obierki w lesie spotkałem i to nawet chyba dzisiejsze, ale poza tym błoga cisza i spokój. Oprócz prawdziwków, były muchomory, kilka gołąbków, kilka kurek i jeden młody rycerzyk czerwonozłoty. Zdrowotność taka jak widać. Z całości została mała miseczka. Chodziłem trzy godziny. Grzybki rosną okazałe, ale szkoda ich nawet dotykać. Jest dużo młodych, ale też z lokatorami. Borowik szlachetny w całym rozkładzie wiekowym, ale bez lepszej perspektywy na przyszłość. Na dobrą zdrowotność trzeba poczekać do września.

W Boże Ciało jagodowo.
Od dawna w świętokrzyskim nie padał deszcz, więc do lasu nie chodzę. Ostatnim razem grzyby były robaczywe, więc na pewno nic się nie zmieniło. W świąteczny czwartek byliśmy we troje na jagodach. Jest ich niewiele, są małe i nie wszystkie dojrzałe, ale jagodzianki się upiecze a trochę jeszcze zostanie na zimowe konfitury. Potrzeba sporo deszczu, by w lesie coś się poprawiło. Tam gdzie zbieramy jagody grzybów raczej nigdy nie ma, ale udało mi się coś ustrzelić na kartę. Na brzegu lasu rósł piękny i wyrośnięty borowik usiatkowany (robaczywy). W środku trafiłem kilka starych muchomorów, jednego koźlarza i jednego goryczaka żółciowego. Grzybów nie szukałem, a te kilka spotkałem po drodze. Jagodowe miejsce mamy na samym skraju lasu.

Po upałach. Czwartek 12.06.
W tym tygodniu dwukrotnie odwiedzałem lasy jodłowe. Grzybów sporo, ale prawie wszystkie borowiki szlachetne są bardziej, lub mniej robaczywe, nawet te najmniejsze. Praktycznie szkoda się schylać. Las opanowany przez komary i inne robactwo, susza niesamowita i duchota, więc amatorów grzybobrania niewielu. Można trafić spore okazy, ale raczej na kartę aparatu, niż do koszyka. Oprócz prawdziwków (ilości znaczne), są jeszcze zdrowe borowiki ceglastopore i pojedyncze mleczaje jodłowe. Dziś spotkałem kilka pieprzników jadalnych. Rosną dość licznie różnego rodzaju muchomory i gołąbki. Zaczynają się pojawiać goryczaki żółciowe. Dwie czubajki kanie uschły rosnąc w widocznym i popularnym miejscu, więc o czymś to świadczy. W lesie byłem cztery godziny. Zbierałem tylko grzyby młode, zdrowe i nie objedzone przez ślimaki. Gołąbków nie podnosiłem, ale nawet w lepszych czasach, większość jest robaczywa. W jodłach tak jest zawsze. Spacer udany, ale mnie komary nie gryzą. Przeszkadzają w robieniu zdjęć.

Pierwsze mleczaje jodłowe. 06.06.2014r.
Dzisiejsze popołudnie poświęciłem na poszukiwania większej ilości borowików szlachetnych. Kilka znalazłem, lecz nie rosną w grupach, jak myślałem, lecz pojedynczo. W lesie byłem dwie godziny. Jak widać na zdjęciach, do większych dobrały się już ślimaki, a trzy były robaczywe całkowicie. Reszta grzybów zdrowa. Najbardziej jednak ucieszyły mnie dwa mleczaje jodłowe. Nawet nie myślałem, że można je tak wcześnie spotkać. Miałem pochodzić dłużej, ale zbliżająca się burza wygoniła mnie z lasu. Tam gdzie chodziłem, było bardzo sucho.

W świętokrzyskim przełom. Środa 4.05.
Od ostatniego razu byłem w lesie trzykrotnie. W zeszły czwartek w jodle. W ten poniedziałek, w sośnie i wczoraj znów, w jodle. Ostatni czwartek kwietnia był deszczowy, więc nawet nie brałem ze sobą aparatu. Masówkę prześwietliłem, ale pokazuję. Grzybów było niewiele. Trafiłem kilka sztuk młodych koźlarzy pomarańczowożółtych, jednego robaczywego borowika szlachetnego i kilka starych ceglastoporych (z poprzedniego pojawu). W sośnie było pusto. Znalazłem kilka (pięć) małych pieprzników jadalnych i niewielkie stanowisko łuszczaków zmiennych. Były też pierwsze muchomory (kilka gatunków). Ostatnia środa przyniosła lekki, grzybowy przełom. Po pracy dowiedziałem się, że dziś zaczęły pokazywać się młode borowiki szlachetne w ilościach dość znacznych (z opowiadania), więc po szesnastej wraz z żoną pojechaliśmy to sprawdzić. Najprawdopodobniej tak jest, lecz my znaleźliśmy tylko dwa, za to innych grzybów było dość sporo, jak na dwie godziny spaceru. Żona trafiła pierwszą w tym roku czubajkę kanię a ja podgrzybka brunatnego. Prawdziwki rozłożyły się po równo 1:1, a w ceglastych przodowała żona. Jak widać wszystkie grzyby młode i zdrowe, już z nowego pojawu.  
Ogólnie w lesie grzybów nie jest zbyt wiele. Wszystkie gatunki rosną w grzybowych enklawach. Można chodzić kilka godzin i nic nie spotkać, ale jak już się trafi na skupisko, to grzyby rosną w ilościach znacznych (nawet te trujące). Zdjęcie lejkówki liściowej. Ceglastopore, też uzbierane w jednej miejscówce. Znalazłem jedno miejsce z rozpadającymi się podgrzybkami złotawymi (kilkadziesiąt sztuk), więc doszedłem do wniosku, że prawdziwki też tak rosną. Nie mam zbytnio czasu, ale postaram się na nie przed weekendem trafić, tym bardziej, że zbyt długo zdrowe nie będą. Niestety, ale na takie poszukiwania muszę do lasu jechać sam. Żona za mną nie nadąża a trzeba przejść dość sporo kilometrów.
Informacja dla zbieraczy. Grzyby rosną w gołym igliwiu jodłowym.

Ostatni poniedziałek maja.
Pomimo gorąca i suszy, wybrałem się wcześnie rano w podkieleckie lasy sprawdzić czy nie pokazały się borowiki szlachetne. Niestety, ale prawdziwkami w starej jodle i nie pachnie. Już na samym brzegu zajrzałem w las mieszany jodła, sosna i brzoza za koźlarzami. Szukałem oczywiście w miejscach dobrze wilgotnych (okolice strumyków leśnych). Po kilku minutach trafiłem na największego w dzisiejszych zbiorach. Potem na jeszcze jednego, więc większość czasu poświęciłem właśnie im. Odpuściłem ceglastym, choć jeden i tak wszedł mi pod nogi. Jak widać szału nie ma, ale w tym lesie koźlarzy pomarańczowożółtych nigdy zbyt wiele nie rośnie. W sumie były tylko w trzech miejscówkach. Oprócz nich znalazłem dwa koźlarze babki, przerośnięte pieniążki dębowe (łysostopek pospolity) i młodą czasznicę oczkowatą. Wszystkie koźlarze zdrowe i bardzo soczyste, robaczywy był tylko trzon u ceglastego
.

Po deszczach.
Poniedziałek 19 maj. Dwugodzinny spacer z żoną po starym lesie jodłowym okazał się wyjątkowo bogaty w grzyby. Dopisały borowiki ceglastopore, praktycznie w całym rozkładzie wiekowym. Było sporo robaczywych i zjedzonych przez ślimaki, ale i zdrowych nie brakowało. Skończyliśmy szybko, bo nie było sensu więcej zbierać. Ceglaste można wynosić workami. Jak widać na zdjęciach, trafiały się i grzyby wyjątkowo wyrośnięte. To znak, że zaczęły rosnąć już dość dawno temu. Oprócz nich, trafiliśmy dwa podgrzybki zajączki. Ponoć wczoraj w tym lesie, ktoś znalazł trzy pierwsze borowiki szlachetne, ale my zbyt dokładnie nie szukaliśmy. Ceglaste swoje ważyły.

Nieznany las. Świeże grzyby.
Czwartek 15 maja. Do nowego lasu wybrałem się z samego rana. Pogoda była jeszcze znośna, więc obyło się bez przemoczenia. Jak to w nieznanym lesie, trochę błądziłem, trochę chodziłem nie tam gdzie trzeba, a może akurat tam nie było grzybów. Coś tam znalazłem, ale większość to wynalazki. Z grzybów rurkowych trafiłem jednego maślaczka, cztery koźlarze pomarańczowożółte i dwa koźlarze babki (z lokatorami). Były jeszcze jadalne blaszkowe - łuszczaki zmienne, polówki (chyba wiosenne) i jeden drobnołuszczak jeleni. Dopisały wyrośnięte piestrzenice kasztanowate (trujące). Wyprawa niezbyt udana, ale poznałem dwa nowe dla mnie grzyby jadalne. Może i przedtem je widziałem, ale nigdy się im tak dokładnie nie przyglądałem. Dawniej takie grzyby to były psiaki. Na południu leje mocno. Po deszczach będzie więcej grzybów szlachetniejszych gatunków.

Inne młodniki, maślaki gorsze.
Pierwszy poniedziałek maja. W lesie jest bardzo sucho. Maślaków sporo, ale strasznie robaczywe. Rośnie jeszcze dużo drobnych grzybów, ale robaki wchodzą przez górną, miękką część trzonu i kapelusz. Niektóre usychają rosnąc. W lesie byłem dość wcześnie. Na trawach leżał biały mróz. Nie wiem nawet czy pomoże deszcz. Z tych grzybów które widać, jeszcze połowa odeszła, więc wynik mizerny. Może gdzieś na podmokłych terenach, grzyby będą zdrowsze.

Konstytucyjne maślaki.
W święto, 3 maja wybrałem się w młodniki pod Kielce w poszukiwaniu maślaków. Za ceglastoporymi nie przepadam a maślaki lubię. W lesie sucho. W świętokrzyskim często przechodzą deszcze, ale miejscami. Tam gdzie byłem las rośnie na glebach piaszczystych, więc nie bardzo wierzyłem, że uda mi się coś trafić. We wtorek byłem w innych młodnikach i nic nie było. Pochodziłem trochę po sosenkach, lecz bez efektu. Miałem zmienić las na jodłowy, ale na samej drodze rósł duży, pojedynczy maślak. Wróciłem w młodniki i zacząłem szukać dokładniej. Trochę udało mi się uzbierać. Kilka zostało w lesie a w domu odeszły jeszcze dwa. Tak wcześnie a już dobrały się do nich robaki. Dałem zdjęcia środowiska w jakim można trafić na wczesne maślaczki. Nie ma ich wiele a te które znalazłem rosły w miejscach prześwietlonych, na brzegu młodnika i przy dróżkach. W środku lasków jest ich niewiele. To moje pierwsze, tak wcześnie zebrane maślaki. Chodziłem dwie godziny.

Smardze jadalne z trawnika.
Jak wspomniałem, teraz będzie tylko lepiej i tak jest. Niedaleko na osiedlowym skwerku znalazłem następne stanowisko smardza jadalnego. Nie szukałem dokładnie a tych dzisiejszych naliczyłem siedem sztuk. Niedaleko rosły też czernidłaki. Zaintrygował mnie inny wygląd nowych smardzów niż tych poprzednich, ale jak się okazuje smardz jadalny jest podzielony na różne odmiany w zależności od kształtu i ubarwienia. Te jasne to zwyczajne a te poprzednie, to odmiana ciemna. To moje typy, ale pewności nie mam. Jeszcze nie znalazłem ich zbyt wiele a już straciłem zapał. Co to za grzyb, co rośnie na trawniku w mieście i podlewają go osiedlowe psy. To nie dla mnie. Może znów zaczną mnie interesować, ale te leśne.

Świąteczny spacer po lesie.
W Lany Poniedziałek wybrałem się na poszukiwanie borowików ceglastoporych w lesie jodłowym pod Kielcami (już się zaczynają pokazywać). Niestety, nie udało mi się nic ciekawego znaleźć. Jest jeszcze sporo piestrzenic. Trafiłem na przerośnięte maślanki (chyba wiązkowe), ale nie wiem nawet czy to były one. Poza tym nic w lesie nie rośnie. Na gałęzi dogorywały (chyba) kisielnice kędzieżawe, ale też w bardzo kiepskim stanie. Rozglądałem się jak zawsze za smardzowatymi. Oczywiście bezskutecznie. Dałem zdjęcia dwóch niewielkich smardzów jadalnych. Znalazłem je pod samym moim blokiem. Złośliwość natury. Tak długo i daleko ich szukałem, a tu one znalazły mnie. Z mieszkania do ich miejscówki mam 30 sekund drogi. To moje pierwsze smardzowate widziane na żywo w życiu. Teraz już będzie tylko lepiej, tym bardziej, że ma być mokro i ciepło.

Świąteczny spacer po lesie.
W Lany Poniedziałek wybrałem się na poszukiwanie borowików ceglastoporych w lesie jodłowym pod Kielcami (już się zaczynają pokazywać). Niestety, nie udało mi się nic ciekawego znaleźć. Jest jeszcze sporo piestrzenic i trafiłem na przerośnięte maślanki (chyba wiązkowe), ale nie wiem nawet czy to były one. Poza tym nic w lesie nie rośnie. Na gałęzi dogorywały (chyba) kisielnice kędzieżawe, ale też w bardzo kiepskim stanie. Nie wiem nawet czy to one, czy może uszaki bzowe. Rozglądałem się jak zawsze za smardzowatymi. Oczywiście bezskutecznie. Dałem zdjęcia dwóch niewielkich smardzów jadalnych. Znalazłem je pod samym moim blokiem. Złośliwość natury. Tak długo i daleko ich szukałem, a tu one znalazły mnie. Z mieszkania do ich miejscówki mam 30 sekund drogi. To moje pierwsze smardzowate widziane na żywo w życiu. Teraz już będzie tylko lepiej, tym bardziej, że ma być mokro i ciepło.

W lesie robi się coraz ciekawiej.
W poniedziałek wybrałem się pochodzić po lesie sosnowym pod Kielcami. Penetrowałem jego brzeg nad rzeką a konkretnie tzw. las łęgowy. Niestety, smardzowatych na razie nie znalazłem. Za to ciut dalej, w świeżo nasadzonym młodniku sosnowym udało mi się trafić na nowego dla mnie grzybka, krążkownicę wrębiastą. Jadalny grzybek i co wyczytałem na bio-forum, dość smaczny. Trochę dalej na skraju buczyny znalazłem kolejny nowy grzybek i też  jadalny, ciemnobiałkę. Jaką, to trudno określić bez mikroskopu, wszystkie są jadalne a ta, to najprawdopodobniej krótkotrzonowa, lub płowa. Przyjemny zapach, ale obu nowych grzybków na pewno nie będę jadł. Spotkałem oczywiście sporo piestrzenic kasztanowatych. Okazuje się, że i wczesną wiosną rośnie sporo grzybów jadalnych (nie chronionych), zanim pokarzą się majówki. Kto lubi grzyby, może śmiało w kwietniu wybrać się na grzybobranie i to zakończone sukcesem.

Pierwsze piestrzenice.
W zeszłym roku szukałem smardzowatych w okolicach lasów sosnowych, w tym zacząłem od jodłowych. Niestety, ale nie mam na razie szczęścia, a najprawdopodobniej i wiedzy na temat środowiska ich występowania. Rozglądam się też za czarkami austriackimi. Bez rezultatu. Całe życie wycieczki do lasu zaczynałem sporo później, dopiero gdy pokazywały się pierwsze szlachetniejsze grzyby jadalne, nadające się do zbioru (nie chronione). Moimi bankowymi grzybami wczesnej wiosny są jak do tej pory piestrzenice kasztanowate. Rosną w obu gatunkach lasów (tegoroczne zdjęcia z jodły). Co prawda nie jest ich wiele, ale jest na czym oko zawiesić. Spotykam niekiedy żagwie zimowe. O tej wczesnej porze w lesie pięknie kwitną przylaszczki, miodunki ćmy i zawilce gajowe. W świętokrzyskim padało niewiele, więc w lesie jest wyjątkowo sucho.

Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego